
Zgodnie z tym, co napisał nieo w ostatniej notce, publikuję trochę rzadziej, jednocześnie przygotowując grubsze akcje, o których niebawem na kanapie.
Koniec bzdur, czas napisać coś o mnie. Zgodnie z plotami, wroczyłem w świat modellingu, tracąc przy tym oznakę mej przynależności do informatycznego fachu - długie włosy. Boję się, że mogą wyniknąć z tego jakieś komplikacje na uczelni - złośliwe uwagi długowłosych informatyków, niewybredne żarty na temat mojej fryzury, zabieranie drugiego śniadania… Ale jestem w stanie stawić czoła tym wszystkim przeciwnościom!
Pomińmy wymiar informatyczny i zajmijmy się tym stricte estetycznym. Na powyższym obrazku widać, że ścięcie włosów nie wychodzi na dobre. Wniosek jest prosty - kobieta nie jest już ładna, jeśli fryzurą nie przypomina porządnie zapuszczonego informatyka. Odważna kobieta jednak powinna umieć się wyłamać i choć zdecydowana większość pań chce nosić długie włosy, jak informatycy, to część stawia na podkreślenie swego kobiecego wnętrza i robi sobie krótką fryzurę. Tak zrobiła moja idolka - Britney. Choć przegrała w ten sposób swą urodę, zyskała coś znacznie ważniejszego. Nikt nie wie do końca co, ale to musiało być ważne, skoro zdecydowała się obciąć, nie?
Postanowiłem pójść w jej ślady. Nie bacząc na to, co powiedzą informatyczni koledzy ze studiów, uznałem że wygląd nie jest najważniejszy. Włosy można stracić w zamian za solidną porcję lansu. Pewnego dnia, po powrocie około 1:30 do domu znalazłem ogłoszenie, że trzeba modela na pokaz fryzjerski. Wyjąłem swój sprzęt, jak to często czynię w nocy, walnąłem kilka zdjęć, no i wysłałem. Rano już była odpowiedź, że mam przyjeżdżać. I w Gdańsku było lansowanie - liczą się ciekawe przeżycia i możliwość poobcowania z modelkami przez kilka godzin, zdobycia kilku numerów do nich, popatrzenia sobie, jak trzy się wyrywają, żeby umyć mi głowę… No i jak myślicie, z kim się przebierałem?
Efekty na głowie wyglądają następująco, sami możecie ocenić, czy lepiej niż u Brit.

nieo, z którego zdaniem zawsze należy się liczyć, po zobaczeniu tego zdjęcia powiedział trzy magiczne słowa: “Hitler was emo”. Dały mi one dużo do myślenia. Postanowiłem zrobić śledztwo w sieci, czy to mogła być prawda… W zasadzie Hitler posiadał wszelkie cechy, które można przypisać każdemu szanującemu się emo: fascynacja zagładą, wrażliwość na sztukę, grzywka na bok, chęć palenia Żydów, silna ekspresja, brak jaj (H. miał tylko jedno jądro) no i wegetarianizm… brakowało tylko zdjęć. Jak wiadomo, w google’u jest wszystko, nie było problemu ze znalezieniem odpowiedniego materiału dowodowego, którym w tym miejscu się podzielę.
![]()
![]()
Ładnej fryzury Wam życzę, yo!
2 komentarzy
komentuj
ale wyprzystojniałeś od razu
i tak bardzo emo to to nie jest ![]()
[przepraszam za szczerość
]
komentuj

(11 oddanych, średnia: 4.18 na 5)
czas na Chmielną! Polecam kafe latie z syropem o smaku lansu za jedyne 26 zł w jednej z najprzyjemniejszych kafejek (nie pisze nazwy bo każdy wie która to)
niech lans bedzie z Wami.
10.02.07 @ 22:50:30 Kachon: